Co da się wyczytać ze smartzegarków i fitopasek?

Czy fit opaska lub smartzegarek śledzące kroki może pomóc śledczym w dotarciu do prawdy w przypadku popełnienia przestępstwa? Z pewnością zastanawiacie się jak, te z pozoru nieskomplikowane funkcje, mogły by czegoś dowodzić, a co bardziej świadomi czytelnicy wskażą z pewnością możliwość udowodnienia przebywania w przedmiotowym miejscu po wskazaniach gps takiego urządzenia. I będą mieli rację, tyle tylko, że to w zasadzie czubek góry lodowej.

Wszyscy dobrze wiemy, że trening fizyczny, jak bieganie czy jazda na rowerze, jest tak samo przyjemny i skuteczny bez użycia nowoczesnej technologii. Ciężko jest jednak nam już obecnie zrezygnować z dokładnych pomiarów przebytej trasy, spalonych kalorii czy pomiarów tętna, jakie mieliśmy w trakcie treningu. A wszystkich tych danych dosyarczają nam relatywnie tanie i niekrępujące zupełnie ruchów utrządzenia typu wereables, jak smartwatch czy inteligentne opaski. Z pozoru niewinne i ograniczonych możliwościach w rękach ekspertów mogą być jednak kopalnią wiedzy.

O czym mowa? Mowa o sytuacji w której tego typu urządzenia badane są po wystąpieniu zdarzenia, np, kryminalnego. Życie pokazuje, że te niewielkie urządzenia mogą być kluczowym dowodem w winie lub niwinności osób podejrzewanych o dokonanie przestępstwa. Przekonał się o tym doskonale pewien 90 latek z Kalifornii, który został aresztowany pod zarzutem zabójstwa swojej pasierbicy. Po zaginięciu kobiety jej ojczym zeznał, że ostatni raz widział ją pięć dni przed tym jak została znaleziona martwa. Był wtedy w jej domu z krótką wizytą, aby przywieźć jej pizzę. Anthony Aiello nie wiedział jednak, że jego pasierbica używała opaski monitorującej pracę serca. Ta wskazała, że w trakcie jego wizyty serce kobiety najpierw gwałtownie przyśpieszyło, co sugeruje nagły stres, a chwilę później przestało bić. Kiedy śledczy skonfrontowali informacje pochodzące z opaski, z tymi dostarczonymi z sekcji zwłok, a także z zeznaniami Aiello, aresztowali go pod zarzutem morderstwa.

W Australii, we wrześniu 2016 roku, we własnym mieszkaniu znaleziona została martwa Myrna Nilson. Policjanci znaleźli jej ciało po tym, jak zakneblowana i przerażona odnaleziona w mieście została jej synowa, Caroline Nilsson. Ta twierdziła, że ją i teściową napadła w domu grupa mężczyzn z którymi najpierw Myrna kłóciła się przed domem. Z analizy zegarka Apple, który nosiła Myrna Nilsson wynikało jednak, że serce kobiety gwałtownie biło, podobnie jak w poprzednim przypadku, zapewne w wyniku silnego stresu, a następnie przestało bić jeszcze przed godziną 19. Dowód ten oraz brak jakichkolwiek śladów, a także mikrośladów obecności jakichkolwiek obcych osób w mieszkaniu Myrny Nilsson doprowadził do oskarżenia jej synowej. 

W maju 2016 roku z zarzutami zabójstwa swojej partnerki aresztowany został Amerykanin Douglas Detrie. Szybko okazało się jednak, że brak jest jakichkolwiek dowodów jego winy, policja wskazała więc innego podejrzanego, George'a Burcha. W trakcie procesu obrona Burcha usilnie starała się skierować światło podejrzenia z powrotem na partnera ofiary. Wtedy śledczy zbadali opaskę Fitbit Detriego, która jednoznacznie wykazała, że w chwili śmierci kobiety pogrążony był on we śnie. To nie przesądziło jednak o winie Burcha. Jednym z kluczowych dowodów był także jego telefon. Lokalizacja urządzenia wskazała jednoznacznie, że w chwili zabójstwa był on w miejscu jego dokonania. Burcha skazano w maju 2018 roku na karę dożywocia bez prawa do wcześniejszego zwolnienia.

Dlaczego o tym piszemy? Aby zwiększyć waszą cyfrową świadomość. Żebyście, drodzy czytelnicy i klienci, wiedzieli, że w obecnym świecie danych nie ma już nieznaczących informacji. Że warto wiedzieć i warto się szkolić. I warto skorzystać z cyberbezpiecznika.

Pełny artykuł możecie przeczytac w naszym partnerskim portalu Geekweb.pl.